|
Dzisiejsze
panie mają wiele dylematów : czy mieć dzieci, robić karierę,
jak się zorientować w życiu religijnie? Pytań,
rozterek, wahań jest sporo. Natomiast Maria Teresa, cesarzowa Austrii
przez równo 40 lat, takich dylematów nie miała. Wszystko było
jasno zaprogramowane. Co nie znaczy, iż miała tzw. łatwy
żywot...
Kiedy
jej ojciec, cesarz austriacki umarł, zgłosiło się paru
kandydatów na tron w Wiedniu od razu (z Saksonii i z Bawarii). Ona się
nie wahała: obwieściła wszem i wobec, że przejmuje
ster monarchii. To zrobiło wrażenie, jako że odbyło się
wbrew tradycji dynastii Habsburgów: tylko syn dziedziczy tron!
Profil
religijny też był tradycyjnie zaprogramowany: katolicyzm był
nieodzownym symbolem monarchii habsburskiej. Nie lubiano protestantyzmu i
identyfikowano się z papieżami, przysyłającymi swych
nuncjuszy nad Dunaj. Ale Maria Theresia (tak się oficjalnie nazywa w
historiografii niemieckojęzycznej – wymowa = Marija Terezja) była
głęboko wierzącą katoliczką, co nie przeszkadzało,
iż wszelkie dokumenty z Watykanu mogły być oficjalnie
publikowane jedynie za jej zgodą.
A
może jest za młoda, aby rządzić? Kiedy przeżyła
intronizację w roku 1740, miała ledwie 23 lata. Nie. Takiego
dylematu nie miała. Do dyspozycji, po ojcu, miała grupę
starców jako doradców. Stanowiła zatem element „świeżej,
kobiecej krwi“ w tym gronie, przypominającym średnią
wieku Biura Politycznego komunistycznej partii w chylącym się ku
upadkowi ZSRR...
A
dzieci? To pytanie było retoryczne w jej życiu jako matki:
oczywiście, należy je mieć, ku chwale ojczyzny. Maria
Teresa została matką 16 razy. Tak! Miała szesnaścioro
dzieci: 11 córek i 5 synów. Jak pogodziła stałe ciąże
i rządzenie państwem? Widocznie wiedziała, iż można
to czasowo pogodzić. Uwielbiała sama serwować popołudniową
herbatkę swoim dzieciom. I
na to znajdowała czas. Naturalnie pierwszy syn został cesarzem
potem – Józef II. Ale choć wcześnie ukoronowany, musiał
cierpliwie czekać na swój cesarski czas, po zgonie matki.
Oczywiście
wielu z tych potomków wcześnie umierało – takie były
prawa natury, rodzice o tym wiedzieli. Józef,
pierworodny, nie miał męskiego potomka i kiedy drugi jej
syn, Leopold, wreszcie doczekał się właśnie syna,
Maria Teresa “oszalała” z radości jako babcia. Wbiegła
do dworskiego teatru w trakcie spektaklu i zdziwionemu tłumowi krzyknęła
z loży “Leopold ma syna !” Potem
z wrażenia (monarchia ma następcę tronu!) miała ból głowy.
Ale z tego ją wyleczył jej długoletni osobisty lekarz,
Holender van Swieten.
Ktoś,
kto ma 11 córek, ma spory problem z ożenkami tychże. Maria
Teresa bardzo dbała o dobre partie dla nich. Najlepszy los spotkał
jej 15-letnią córkę Marię Antonię potem
znaną jako Marie Antoinette. Tak, zorganizowano tej panience ślub
z francuskim królem, Ludwikiem XVI, nie wiedząc (ale to nie wina
matki), że wysyła się do Paryża własne dziecko na
śmierć pod gilotyną… Inne córki też miały
arystokratycznych małżonków. Córkom dawała instrukcje:
trzymajcie się z dala od polityki, to sprawa waszych mężów,
miejcie dużo
dzieci. Jeśli córki nie trzymały się poleceń mamy
wiedeńskiej, nie otrzymywały latami za to
listów od niej.
W
polityce wewnętrznej też nie było dylematów : rozwijała
proto-przemysł. W jej epoce działało w Wiedniu już 75
manufaktur. Wprowadziła reformę szkolnictwa, zarówno stopnia
podstawowego (projekt opracował Ślązak, Johann Ignaz von
Felbiger) jak i uniwersyteckiego. Za jej panowania wprowadzono po raz
pierwszy banknoty (1771), powoli wypierające srebrne talary. Też
nie wahała się co do Żydów. Nie
lubiła ich, ale nie wypędziła żadnym aktem prawnym.
Czuła, iż zawaliłby się cały system handlowy w
monarchii.
Bardzo
ciekawie rozumiała swe obowiązki wobec na przykład chłopów:
jeśli Bóg dał mi nad nimi władzę, to muszę im
ukazać pewien respekt. Nie tylko oni wobec mnie, panującej w
dalekim Wiedniu, mają obowiązki. Ja też muszę się
nimi opiekować.
Proszę
pamiętać: w tym samym czasie, w Rosji, Katarzyna II rozdawała
swym kochankom wsie wraz z ich mieszkańcami, jako niewolnikami,
przypisanymi do ziemi...
Co
do polityki zagranicznej, to tu układy były mniej klarowne, jako
że się zmieniały kalejdoskopowo sojusze, ale dylematów nie
było: należało bronić sprawy Śląska, który
był ością niezgody w trakcie wielu lat jej panowania. Już
w pierwszym roku panowania (1740) przechodzą ziemie śląskie
do Prus, ale 23 lata trwa zaciekła walka o powrót władzy
austriackiej na tereny między Wrocławiem a Cieszynem. Po wielu
wojnach, kampaniach Maria Teresa rezygnuje definitywnie ze Śląska
w 1763 roku. Gdyby nie ten fakt, urodziłbym się zaraz po wojnie
(1947) na zachód od Gliwic na ziemiach po-austriackich, a nie
po-niemieckich... Armia austriacka wówczas była nie tak jednolita,
jak się teraz wydaje: każdy pułk miał inne mundury.
Cesarzowa zakłada Akademię Wojskową (do dziś zwaną
dumnie „Theresianum“) w 1752 roku w Wiener Neustadt, czyli blisko
Wiednia.
Myślę
o Marii Teresie (1717-1780), bo wpatruję się w jej portret, oraz
jej męża, Franza Stephana Lotaryńskiego. Jestem w
Innsbrucku, stolicy Tyrolu, w Hofburgu, czyli w pałacu cesarskim, w głównej
sali balowej. To tu zgromadzono portrety całej rodziny: Marii Teresy,
jej małżonka oraz 16 dzieci. To tu tańczono w 1765 roku na
ślubie ich drugiego syna, Leopolda, zaznaczając tym funkcję
Tyrolu w koronie. Ten ślub trwał dwa tygodnie. Zakończył
się tragicznie: w trakcie spektaklu, w teatrze obok pałacu, zasłabł
mąż Marii Teresy. Wniesiono
go (udar mózgu) do pałacu. Chwilę
potem zmarł. Odtąd też nie było dylematu dla niej: do
końca życia nosiła się na czarno jako wdowa. Los
wdowi trwał 15 lat. Założyła fundację pań
arystokratek (szefową była córka Elisabeth, niezamężna,
bo po ospie, co było wtedy plagą), których jedynym zadaniem było
modlenie się dwa razy dziennie o spokój duszy cesarza Franza
Stephana. Ta fundacja istnieje do dziś! Obok sali balowej Maria
Teresa kazała wybudować kaplicę.
Nie
wahała się też brać udział w rozbiorach Polski:
1772 oraz 1795. Galicja stała się austriacka. Dzięki temu
faktowi mój dziadek oraz matka ze Lwowa, kiedy się rodzili, byli
poddanymi cesarstwa austriackiego! Zatem nie mam
osobiście dylematu, iż mieszkam w Austrii...(?)
Wiesław
PIECHOCKI, Innsbruck, AUSTRIA, maj 2003
|