wsteczzurück

Fotogaleria 2010

Firenze, Siena, Ajaccio

 21. - 28. sierpnia

Bastia, Calvi, L'lle Rousse

Kliknij na zdjęcia, aby je powiększyć

 Klick auf die Fotos, um sie zu vergrößern

Korsyka – wyspa marzeń - 2. podejście

W tym roku rzuciło nas na kolejny podbój Korsyki. Po drodze ponownie zawitaliśmy do Florencji, gdzie jakże inaczej, nocowaliśmy w uroczym, prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Św. Elżbiety (Suore di Santa Elisabetta), położonym na wzgórzu Michel Angelo, pensjonacie.

Kryzys finansowy również nam dał się we znaki, niektórzy w zamian za zniżkowe noclegi odwdzięczali się siostrze Jolancie w prostych ogrodowych pracach.

Z Florencji do od wieków rywalizującej z nią Sieny to już tylko “koci skok”. Drugi dzień naszego włoskiego przystanku spedziliśmy w towarzystwie przemiłej i kompetentnej przewodniczki p. Loretty Micek na zwiedzaniu tej toskańskiej architektonicznej perełki.

A później, później już tylko „Kaliste”.

Na Korsyce, tradycyjnie zatrzymaliśmy się w Miomo kolo Bastii, w gościnnym, prowadzanym przez p. Elżbietę Amsler i polskie siostry zakonne Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej domu wypoczynkowym Maison St. Hyacinth (Dom Św. Jacka) http://maison-saint-hyacinthe.com.

No i zaczeło się. W upalne przedpołudnie nieco rozpadająca się, jednak przeurocza Bastia, po południu wypoczynek na miejscowej plaży.

Kolejna eskapada to Porto Vecchio. Przed południem grasowanie po tej malowniczej twierdzy, a potem plażowanie na dla wielu najpiękniejszej na wyspie, Palombaggii.

Ach te wieczorne biesiady. Kto zarwał nockę, mógł dospać w autokarze w trakcie 3-godzinej jazdy do Ajaccio. Po drodze przystanek w położonym malowniczo w górach uniwersyteckim Corte.

Ajaccio, obecnie druga stolica Korsyki, miejsce urodzin Napoleona Bonaparte w porównaniu do Bastii sprawia wrażenie bardzo zadbanej.

No i niestety nadszedł ten piekelnie przeklęty ostatni dzień. Osłodziliśmy go jednak sobie pobytem w Calvi, a że do Calvi wszystkie drogi prowadzą przez Il Rousse więc było troche czasu na nurkowanie w błękitnym morzu lub trochę zadumy na urokliwych, czerwonych skałach.

Calvi i roztaczająca sie wokół tej twierdzy bajkowa zatoka nie wymaga rekomendacji. Calvi to nie tylko miejsce urodzin Krzysztofa Kolumba to również Legia Cudzoziemska i masa polskich żołnierzy, co uwieńczyliśmy na jednym ze zdjęć.

I na shopping znalazł sie czas. Można byłoby wiele zabrać do domu, gdyby nie te Polaków nocne biesiady. No, ale gdzie najlepiej smakuje kasztanowe piwo?

Na deser w drodze powrotnej została nam Verona.

Zdjęcia: Basia Gruberska, Dorota Fischer, Halina i Wiesiek Piatek, Magda Wasilewski, Teresa i Krzysiek Cwierz, Hans Grosch, Waldek Palka, Bogdan Wasilewski

Wreszcie skończyło się i przyszedł czas na zasłużony odpoczynek, bo na spanie w trakcie wspólnych wojaży nasza wyśmienicie zgrana grupa po prostu nie miała czasu.

I jeszcze jedno. Nie myślcie, że to jedynie tyrolska Polonia jest tak rozjeżdżona. Tym razem wesoły autobus zapełnili również rodacy z Warszawy, Tychów, Wiednia, Salzburga i jak zawsze liczna Polonia z Vorarlbergu. Wszystkim wielkie dzięki i do następnego.....

Counter