|
Firenze, Siena, Ajaccio |
21.
- 28. sierpnia |
Bastia,
Calvi, L'lle Rousse |
|
Kliknij
na zdjęcia,
aby je powiększyć |
Klick
auf die Fotos, um sie zu vergrößern |
|
Korsyka – wyspa marzeń - 2.
podejście
W tym roku rzuciło nas na kolejny podbój Korsyki. Po drodze
ponownie zawitaliśmy do Florencji, gdzie jakże inaczej,
nocowaliśmy w
uroczym, prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Św.
Elżbiety (Suore di Santa Elisabetta),
położonym na wzgórzu Michel Angelo,
pensjonacie. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Kryzys finansowy również
nam dał
się
we znaki, niektórzy
w zamian za zniżkowe
noclegi odwdzięczali
się
siostrze Jolancie w prostych ogrodowych pracach.
Z
Florencji do
od wieków
rywalizującej
z nią
Sieny to już tylko “koci skok”.
Drugi
dzień naszego włoskiego przystanku spedziliśmy
w towarzystwie przemiłej i kompetentnej przewodniczki p. Loretty
Micek na zwiedzaniu tej toskańskiej architektonicznej perełki. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
A później, później już tylko „Kaliste”.
Na
Korsyce,
tradycyjnie
zatrzymaliśmy się w Miomo kolo Bastii, w
gościnnym,
prowadzanym przez
p. Elżbietę
Amsler
i
polskie siostry zakonne Zgromadzenia
Sióstr Maryi Niepokalanej domu wypoczynkowym Maison St. Hyacinth
(Dom Św. Jacka)
http://maison-saint-hyacinthe.com.
No i zaczeło
się.
W
upalne przedpołudnie
nieco rozpadająca
się,
jednak przeurocza Bastia, po południu wypoczynek na miejscowej
plaży. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Kolejna eskapada to
Porto Vecchio.
Przed południem grasowanie po
tej malowniczej twierdzy,
a potem plażowanie na dla wielu najpiękniejszej
na wyspie,
Palombaggii.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ach te wieczorne biesiady.
Kto zarwał nockę, mógł dospać w autokarze w trakcie 3-godzinej
jazdy do Ajaccio. Po drodze przystanek w położonym malowniczo w
górach uniwersyteckim Corte.
Ajaccio, obecnie druga stolica Korsyki, miejsce urodzin
Napoleona Bonaparte w porównaniu do Bastii sprawia wrażenie
bardzo zadbanej. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
No i niestety nadszedł ten piekelnie przeklęty ostatni dzień.
Osłodziliśmy go jednak
sobie
pobytem w Calvi, a że do Calvi wszystkie drogi prowadzą przez Il
Rousse więc było troche czasu na nurkowanie w błękitnym
morzu
lub trochę zadumy na urokliwych,
czerwonych skałach.
Calvi i roztaczająca sie wokół tej twierdzy bajkowa zatoka nie
wymaga rekomendacji. Calvi to
nie tylko miejsce urodzin Krzysztofa Kolumba to
również Legia Cudzoziemska i masa polskich żołnierzy, co
uwieńczyliśmy na jednym ze zdjęć.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
I na
shopping znalazł sie czas. Można byłoby wiele zabrać do domu, gdyby nie te Polaków nocne biesiady. No, ale gdzie najlepiej smakuje kasztanowe
piwo?
Na deser w
drodze powrotnej została nam Verona.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Zdjęcia:
Basia Gruberska, Dorota Fischer, Halina i Wiesiek Piatek, Magda
Wasilewski, Teresa i Krzysiek Cwierz, Hans Grosch, Waldek Palka, Bogdan
Wasilewski |
|
Wreszcie skończyło się
i przyszedł czas na zasłużony odpoczynek, bo na spanie w
trakcie wspólnych wojaży nasza wyśmienicie zgrana grupa po prostu nie
miała czasu.
I
jeszcze jedno. Nie myślcie, że to jedynie tyrolska Polonia
jest
tak rozjeżdżona. Tym razem wesoły autobus zapełnili również rodacy z
Warszawy, Tychów, Wiednia, Salzburga i jak zawsze liczna Polonia z
Vorarlbergu.
Wszystkim wielkie dzięki
i do następnego..... |