wstecz

 

AKTYWNOŚĆ  POLSKICH  PRZEDSIĘBIORCÓW  NA  AŁTAJU.

PARTNERZY, PERSPEKTYWY, ROLA  AŁTAJSKIEJ  POLONII.

 

 Wacław Sieroszewski, popularny przed wojną literat, niegdyś syberyjski zesłaniec, w książce Polacy na Syberyi pisał: „Do roku 1894 w miastach syberyjskich prawie wszystkie apteki, składy apteczne, zakłady fotograficzne, księgarnie, rytownie, jubilernie, zakłady zegarmistrzowskie, wytwórnie mebli, fryzjernie, cukiernie, kwiaciarnie, magazyny mód, lepsze hotele i restauracje były w rękach Polaków lub zostały pierwotnie przez nich założone”. Ta rewelacja może zaskakiwać, zatem warto także przywołać świadectwa Rosjan. Doktor Jekaterina Degalcewa, pracownik naukowy Politechniki w Bijsku, zajmująca się losami Polaków za Uralem, wyznała mi, że podczas badań archiwalnych wręcz doznała szoku uświadomiwszy sobie rolę, jaką odegrali nasi rodacy na tym obszarze.  Oto zdanie wyjęte z jej pracy Wkład polskich zesłańców w społeczny i kulturalny rozwój Syberii w XIX wieku: „We wszystkich miastach Syberii istniały składy o nazwie ‘Sklep Warszawski’, otwierane przez zesłańców polskiego pochodzenia...”  

I jeszcze jeden cytat ze wspomnień Andrieja Rozena, dekabrysty – uczestnika powstania z 1825 roku, przyjaciela Puszkina: „Los przeznaczył licznych polskich zesłańców na budowniczych lepszej przyszłości Syberii, która - oprócz złota, cennych rud i innych minerałów – odkryje z czasem i inne skarby dla pożytku ludzkości...”

Tyle obserwacji z czasów dawno minionych. Czy zachowały one choćby śladową aktualność? A jeśli nie, czy istnieje jakaś szansa nawiązania do tak znakomitych tradycji? 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, skoncentruję się na obszarze Ałtaju, obejmującego zaledwie ułamek olbrzymich przestrzeni syberyjskich, terytorium mniejsze nieco od Polski. Pod pojęciem Ałtaju należy rozumieć dwie jednostki administracyjne Federacji Rosyjskiej: trzymilionowy Kraj Ałtajski i zaledwie dwustutysięczną Republikę Ałtaj.  Leżą one na południowym skraju Zachodniej Syberii, na pograniczu kazachstańskim, chińskim i mongolskim. 

Od kwietnia 2001 roku do lutego 2002 roku na Ałtaju przebywały trzy misje gospodarcze z Polski. W skład ich weszli przedstawiciele 12 firm reprezentujących różne branże: przemysły chemiczny, mineralny, farmaceutyczny oraz budownictwo; byli też handlowcy. W misjach uczestniczyli m.in. właściciel fabryki aerozoli „Jago” w Jaworznie, prezesi zakładów chemicznych „Rokita” w Brzegu Dolnym i „Jelchem” w Jeleniej Górze, właściciele Sudeckich Zakładów Uszlachetniania Minerałów. Reprezentowany był także biznes średni i drobny. Dla uczestników misji przygotowano spotkania z przedsiębiorcami działającymi w interesujących ich branżach oraz z władzami miejskimi, krajowymi i republikańskimi. Osoby, które brały udział w misjach, były z reguły usatysfakcjonowane ich rezultatem. W większości przypadków ich pobyt zakończył się nawiązaniem kontaktów podtrzymywanych do chwili obecnej. W czterech przypadkach podpisano konkretne umowy, które weszły już w stadium realizacji.   

Kilka przykładów: duża fabryka farmaceutyczna z Bijska „Ałtajwitaminy” sprowadza z Polski opakowania aerozolowe. Przedsiębiorstwo „Polimer” zakupuje u nas surowiec do produkcji tworzyw sztucznych, a także maszyny. Dwie ałtajskie firmy handlowe zakupują  w Polsce do tekstylia, sprzęt AGD i porcelanę. Przedsiębiorstwo „Jago” w Jaworznie, znany wytwórca aerozoli, zamierza uruchomić w Kraju Ałtajskim produkcję żelu przeciw komarom i kleszczom.  

Interesujące są także technologie oferowane przez firmy ałtajskie. Obecnie trwają w Polsce badania i atestacje środka hydroizolującego oraz produktu do uzdatniania ziem skażonych opartego na torfie i węglu brunatnym. Technologie te opracowano w miejscowych laboratoriach, prężnie niegdyś działających na potrzeby przemysłu zbrojeniowego. Dotyczą one zwłaszcza chemii, ale także przetwórstwa spożywczego, energetyki, ekologicznego wykorzystania odpadów itd. Z pełną ofertą technologii i warunkami ich zakupu zainteresowani mogą zapoznać się w każdej chwili za pośrednictwem Domu Polskiego „Piast”.  

Dom Polski „Piast” jest spółką działającą w oparciu o prawo lokalne zarejestrowaną w Kraju Ałtajskim pod koniec ubiegłego roku. Ma w niej swoje udziałowy m.in. Polskie Centrum Narodowe w Bijsku. Jej zadaniem jest pomoc w nawiązywaniu kontaktów pomiędzy gospodarczymi podmiotami z Polski i z Ałtaju, także organizacja wyjazdowych misji gospodarczych polskich przedsiębiorców na Ałtaj i w perspektywie długofalowej  - powołanie Domu Polskiego na Zachodniej Syberii objętego patronatem Ministerstwa Gospodarki Polski. Gromadzona jest baza danych dotycząca ałtajskich Polaków.  W przyszłości, w przypadku rozwoju polskich inwestycji na Ałtaju,  można będzie z tych informacji korzystać dla pożytku obu stron. Inwestorzy z Polski uzyskają sprawdzonych pracowników, dając jednocześnie zatrudnienie swoim rodakom. Stowarzyszenia niemieckie na Syberii współpracujące m.in. z przedsiębiorcami w swojej dawnej ojczyźnie mają na przykład zapis preferujący przyjmowanie do pracy właśnie Niemców. 

Już obecnie podczas tegorocznej lutowej misji jej uczestnikom udało się zapewnić indywidualnych tłumaczy. Byli to studenci bijskich uczelni, którzy języka polskiego wyuczyli się przeważnie od podstaw w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.   

Trzeba wyraźnie podkreślić, że wspomniane misje zapewne nie doszłyby do skutku, gdyby nie fenomen ałtajskiej Polonii. 

Ogólną liczbę Polaków w Rosji oficjalnie szacuje się na 200 tysięcy, jest to jednak z pewnością ilość wielokrotnie zaniżona. Trudne jest ustalenie jednoznacznego kryterium tej specyficznej polskości rosyjskiej, przyznawanie się do której często groziło w dawnych latach represjami. Jednak obecnie wielu Rosjan powołuje się na swoich polskich przodków. W skrajnych wypadkach są to nawet antenaci fikcyjni, albowiem nasz kraj postrzegany jest jako dostatni i atrakcyjny. Po opublikowanej przez ałtajską prasę wiadomości o pobycie polskiej misji gospodarczej  Dom Polski „Piast” otrzymał szereg telefonów i listów. Zazwyczaj powołując się na polskie koneksje, mieszkańcy Ałtaju składali rozmaite propozycje współpracy, niekiedy sprowadzające się do prośby o sfinansowanie przez stronę polską np. uruchomienia szwalni czy salonu kosmetycznego. 

Nie bez znaczenia jest fakt przychylności miejscowych władz (szczególnie administracji Republiki Ałtaj i Kraju Ałtajskiego oraz władz miejskich Barnaułu i Bijska) dla polskich inicjatyw gospodarczych. Szczególnie atrakcyjna wydaje się oferta Michaiła Łapszyna, prezydenta Republiki Ałtaj, złożona polskim przedsiębiorcom podczas ich wizyty w ałtajskim parlamencie El Kurałtaju. Trzeba dodać, że była to pierwsza zagraniczna delegacja, jaką nowowybrany prezydent przyjął po objęciu urzędu. Niezwykle ciepło odniósł się on do kwestii współpracy gospodarczej z Polską. Współpraca z partnerem zagranicznym jest bardzo potrzebna dla bądź co bądź prowincjonalnej Republiki Ałtaj i, naturalnie, podnosi autorytet jej nowych władz. Michaił Łapszyn jest równocześnie liderem Partii Agrarnej, postacią znaną w świecie polityki rosyjskiej, ustosunkowaną, a wpływowy mer Moskwy Łużkow jest jego bliskim przyjacielem.

Prezydent przedstawił wachlarz możliwości, które Republika Ałtaj oferuje  przedsiębiorcom i inwestorom polskim, wskazując jednocześnie swoje priorytety. Dotyczą one  eksploatacji ałtajskich surowców mineralnych, przerobu leczniczych, unikalnych ziół z nieskażonych ałtajskich gór, inwestycji w przemysł drzewny, lekki i spożywczy. Oczekiwane jest również zainteresowanie strony polskiej inwestycjami turystycznymi w Republice Ałtaj. Nie dotyczy to wyłącznie obiektów hotelowych, ale także całej infrastruktury turystyczno-sportowej, takiej np. jak trasy oraz wyciągi narciarskie itp.   

Walory turystyczne Republiki Ałtaj szczególnie godne są bowiem podkreślenia. Praktycznie nie docenia się ich poza granicami Rosji – rocznie bywa na Ałtaju niecałe 100 tysięcy turystów, z których większość to mieszkańcy nieodległych dużych miast, na przykład Nowosybirska. Ałtaj zaś to nie tylko wspaniałe rozległe lodowce i góry ze szczytem Biełucha o wysokości 4506 metrów n. p. m., stanowiącym najwyższy punkt Syberii. Niepowtarzalne krajobrazy i dzika, nieskażona przyroda to wielkie atuty tego bez wątpienia najpiękniejszego zakątka azjatyckiej części Rosji. Konkurować z nim może najwyżej na tym obszarze jezioro Bajkał. Na Ałtaju możliwe jest uprawianie turystyki pieszej, samochodowej, konnej i wodnej (spływ rzekami i żegluga po jeziorach), a także loty śmigłowcem. Miłośnicy sportów ekstremalnych mogą uprawiać wspinaczkę, odwiedzać głębokie jaskinie, latać na lotni, pokonywać rwące górskie rzeki. Naturalnie wybitne są warunki dla sportów zimowych, choć liczba wyciągów narciarskich jest niedostateczna. Dla myśliwych i wędkarzy Ałtaj to prawdziwy raj. Możliwe jest polowanie na niedźwiedzia, łosia, rysia, wilka, a także marala, azjatycki gatunek jelenia. Na Ałtaju występują także irbisy, muflony i sobole, a z ryb - głowacica, jesiotr, szczupak, amur.

Oferta bazy turystycznej ulega systematycznemu poszerzeniu, ale daleka jest od nasycenia. W Kraju Ałtajskim i Republice Ałtaj jest szereg ośrodków sanatoryjnych, wykorzystujących przyrodolecznictwo. Najbardziej znane z nich to uzdrowisko Biełokurycha, leczące wodami radonowymi, kurort o standardach porównywalnych z europejskimi. Sanatorium Jarowoje leży nad Jeziorem Karakolskim, które  zyskało sobie sławę syberyjskiego Morza Martwego z racji podobnego zasolenia wód.  Na Ałtaju można wykupić wyjazdy turystyczne i handlowe do Chin i Mongolii. 

A jak wygląda ałtajski rynek? Średni miesięczny dochód na głowę wynosi na Syberii około 300 PLN, zatem nieco poniżej rosyjskiej przeciętnej. Na Ałtaju jest jeszcze niższy. Mimo reformy podatkowej udział szarej strefy w rynku nadal szacuje się na  nawet 30%.   

Rynek na Ałtaju jest pozornie nasycony, jednak sporo towarów odznacza się bardzo złą jakością. Wręcz przysłowiowe są chińskie podróbki udające renomowane marki. Obecnie rysuje się tendencja poszukiwania towarów dobrej jakości, nawet o wyższej cenie. Oto konkretny przykład: właściciel sieci kilkunastu sklepów „Raznatorg” rozmieszczonych w większych miastach Zachodniej Syberii jeszcze rok temu nie był w ogóle zainteresowany polskimi ofertami, prawie całkowicie orientując się na import z Chin. W tym roku jednak zaczął bezpośrednio sprowadzać towar z Polski zachęcony popytem, jakie wzbudziły produkty polskie zakupione u hurtowników moskiewskich. Z jego obserwacji półhurtownika największym powodzeniem cieszą się: polska kosmetyka, bielizna, wyroby dziewiarskie, produkty z tworzyw sztucznych, sprzęt AGD, wyroby szklane, porcelanowe, fajansowe i obuwie.

Społeczeństwo ałtajskie nie jest zbyt zasobne, dlatego tym bardziej pragnie za swoje ciężko zarobione pieniądze kupić dobry jakościowo produkt. Wyroby polskie posiadają bardzo dobrą opinię. Generalnie jest to jednak raczej kwestia resentymentów związanych z niegdysiejszą obecnością Polski na rynku radzieckim, ponieważ aktualnie polskie towary należą jeszcze do rzadkości. Podkreślić trzeba – rzadkości poszukiwanej. Wykorzystać to należy bezwzględnie! 

Kraj Ałtajski jest postrzegany jako region rolniczo-przemysłowy. Wiodące gałęzie przemysłu to budowa maszyn, obróbka metali, koksownictwo oraz produkcja spożywcza. W Kraju Ałtajskim działa ponad 2000 przedsiębiorstw przemysłowych, z tego blisko jedna czwarta to zakłady średnie i duże. Kondycja ich jest różna, zdecydowana jednak większość wymaga restrukturyzacji. Pewne ostrożne próby restrukturyzacji są podejmowane praktycznie od początku lat dziewięćdziesiątych, ale ich efekt jest znikomy. W rezultacie obserwuje się spadek produkcji przemysłowej, z lekką tendencją do stabilizacji w ostatnim okresie. W  niektórych sektorach nastąpił nawet pewien wzrost produkcji – dotyczy to fabryki traktorów oraz kilku przedsiębiorstw chemicznych. Regres spowodowany jest także zmniejszeniem zamówień składanych przez wojsko, wiele bowiem zakładów regionu pracowało na potrzeby armii.

Pod względem produkcji rolnej Kraj Ałtajski należy do wiodących regionów Rosji. Ałtaj jest jedynym miejscem na Syberii, gdzie uprawia się słonecznik, soję i buraki cukrowe; udają się tu również miejscowe odmiany winorośli. Dobrze rozwinięta jest hodowla bydła, przetwórstwo mleczarskie oraz produkcja pasz. 

Wartość eksportu z Kraju Ałtajskim wyniosła w zeszłym roku 196,8 mln $, natomiast import zamknął się w tym samym okresie sumą 107 mln $. Region eksportuje głównie koks, włókna syntetyczne, traktory, kotły parowe i transformatory do pięćdziesięciu krajów. Główni importerzy towarów Kraju Ałtajskiego to Kazachstan, Uzbekistan, Ukraina, Holandia, Grecja, Chiny i Belgia. Produkcja spożywcza Kraju Ałtajskiego jest w przeważającej części kierowana na rynek rosyjski. 

Rolnictwo było tradycyjnie podstawą gospodarki Republiki Ałtaj, choć tereny rolne zajmują zaledwie 18% jej powierzchni. Nie ma tam praktycznie dotąd żadnych znaczących inwestorów zagranicznych. Podstawą gospodarki jest hodowla bydła i owiec oraz przeróbka drewna. Dochodowe jest specyficzne dla Ałtaju pozyskiwanie pantów, czyli poroża hodowlanych jeleni, którego odbiorcami są rynki Dalekiego Wschodu.

Na terenie Republiki Ałtaj znajdują się także bogate złoża rtęci, węgla brunatnego, srebra, złota, molibdenu, rud żelaza, wolframu, ołowiu, miedzi,  cynku, niklu, manganu, antymonu i valastonitu. Część z nich posiada opracowania geologiczne, działają kopalnie złota i rtęci. Inne czekają na inwestorów. Są to często złoża bardzo zasobne, np. wartość pokładów srebra na pograniczu mongolskim szacowana jest na ok. 2,5 mld $.

Wydobycie surowców mineralnych to jeden z priorytetów nakreślonych przez nowy rząd Michaiła Łapszyna. Drugi z nich to rozwój turystyki.

W Republice Ałtaj działa specjalny Region Ekologiczno-Ekonomiczny. Firmy w nim zarejestrowane mogą liczyć na szereg przywilejów i ulg podatkowych. Należy wspomnieć, że Republika Ałtaj ma prawodawstwo kwalifikujące ją do kategorii „rajów podatkowych”.

W zeszłym roku Republika Ałtaj wyeksportowała towary wartości 23 mln $, co oznacza dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2000. Import miał wartość 9,5 mln $. Towary eksportowane są przede wszystkim na rynki: mongolski, chiński, japoński i południowokoreański. 

W trakcie rozpoznawania rynku ałtajskiego i nawiązywania kontaktów z tamtejszymi przedsiębiorcami zrodziła się inicjatywa utworzenia Domu Polskiego, który byłby objęty patronatem i korzystał z wsparcia Ministerstwa Gospodarki Rzeczpospolitej Polskiej. Nie należy go mylić z działającym już Domem Polskim „Piast”, który faktycznie spełnia w istocie rolę przyczółka do stworzenia Domu Polskiego w pojęciu zaprojektowanym przez Ministerstwo Gospodarki. Przewidywany obszar działania Domu Polskiego obejmować ma południe Zachodniej Syberii, będzie on więc zatem jakby otuliną terytorium Ałtaju. Jest wpisany w trójkąt, którego skierowaną ku północy podstawę tworzy linia Omsk – Nowosybirsk - Krasnojarsk, bok zachodni wytycza granica z Kazachstanem,  wschodni biegnie przez Abakan, a wierzchołek opiera się o zbieg granic rosyjskiej, mongolskiej i chińskiej. Jest to jednocześnie najgęściej zaludniony teren azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej -   mieszka na nim 18 milionów ludzi, co stanowi  połowę ludności Syberii.  Obszar ten jest stosunkowo znacznie zurbanizowany i silnie uprzemysłowiony (znane zagłębie Kuzbas). Obejmuje on (w całości lub w części)  następujące jednostki administracyjne: Republikę Ałtaj, Kraj Ałtajski, Obwód Tomski, Obwód Nowosybirski, Obwód Omski, Obwód Kemerowski, Kraj Krasnojarski, Republikę Chakasji, Republika Tuwy. Nieomal dokładnie w centrum tego obszaru znajduje się liczący siedemset tysięcy mieszkańców Barnauł, stolica Kraju Ałtajskiego. W Barnaule właśnie projektowane jest uruchomienie centrali Domu Polskiego.

Należy przewidywać także w przyszłości ekspansję działalności Domu Polskiego na rynek rosyjski w ogóle oraz rynki krajów sąsiadujących. 

Dom Polski ma za zadanie zjednoczyć polskich przedsiębiorców w trwałej strukturze organizacyjnej, której zadaniem jest promocja polskiej oferty eksportowej z różnych branż na rynku rosyjskim. Przewidywana jest również działalność wystawiennicza i targowa.  Istotne będzie szerokie informowanie o polskich producentach i inwestorach. Ważnym zadaniem jest doprowadzanie do kontaktów pomiędzy podmiotami polskimi i rosyjskimi, a także wykonywanie zleconej działalności handlowo-dystrybucyjnej. W efekcie ma to doprowadzić  do wzrostu udziału polskich przedsiębiorstw w rynku, który podlegać będzie jednocześnie stałej penetracji i badaniom. Szczególnie wnikliwie obserwowane będą te segmenty rynku, które pozostają w kręgu zainteresowań przedsiębiorstw - udziałowców Domu Polskiego. Firmy polskie sprzedają swoje towary najczęściej poprzez rosyjskich, głównie moskiewskich pośredników, narzucających znaczne marże. Celem działalności Domu Polskiego jest więc także przejęcie marż pośredników i obniżenie cen towarów oraz bezpośredni kontakt z odbiorcą ostatecznym (hurtowym i detalicznym). Skutkami długofalowymi wynikającymi z działalności Domu Polskiego powinny być: zwiększenie rozmiarów eksportu, wzmocnienie kapitałowe polskiej obecności na rynku rosyjskim, wyraźne zaznaczenie obecności marketingowej, także poprzez różne inicjatywy reklamowe.

Dom Polski może też prowadzić działalność zleconą obejmującą promocję polityczną, kulturalną, turystyczną, naukową itd. Przewidywana jest biurowo-wystawiennicza struktura nieruchomości Domu Polskiego, w przyszłości być może poszerzona o handlową i magazynową. 

Na pozór Syberia wydaje się zapomniana i położona na krańcach świata, tak jednak nie jest. Przyszły obszar działalności Domu Polskiego leży wprawdzie w sercu Azji, a jego zachodni skraj od Polski dzieli ponad 4000 km, jednak odległość ta nie powinna przerażać. Dobrą komunikację zapewniają międzynarodowe lotniska w Barnaule i Nowosybirsku (bilet lotniczy z Warszawy w obie strony kosztuje 1400,- PLN,  a zdarzają się i tańsze w promocji). Kolej dociera do wszystkich większych miast regionu, a przez jego północny skraj przechodzi słynna Magistrala Transsyberyjska. Podróż pociągiem z Warszawy do Nowosybirska trwa blisko cztery doby. Koszty transportu koleją 20-tonowego kontenera z towarem z granicy polskiej do Barnaułu wynoszą ok. 2500 PLN. Transport powietrzny Warszawa - Nowosybirsk oferowany przez polską firmę spedycyjną to 15 PLN doliczone do każdego kilograma produktu.  Przez środek nie posiadającej sieci kolejowej Republiki Ałtaj przebiega szosa M 52, znana jako Trakt Czujski. Prowadzi ona poprzez Mongolię do Chin. Sieć drogowa na omawianym obszarze jest względnie dobrze rozbudowana i utrzymywana.

Na całym omawianym terytorium istnieje łączność telefoniczna, w północnej części Ałtaju  działają telefony komórkowe w sieci GSM i Centertel. Połączenia są jednak dość drogie. Stosunkowo tania i sprawna jest łączność internetowa. 

Pora na wyliczenie minusów. Rosyjski system bankowy jest konsekwentnie modernizowany, w większych miastach działają banki korespondujące z bankami zachodnimi oraz bankomaty wypłacające gotówkę w rublach lub dolarach. Wypłata z karty kredytowej możliwa jest także w bankach mniejszych miejscowości. Ale przepisy bankowe są skomplikowane, wymagają na przykład dla uruchomienia płatności przedstawienia umowy z kontrahentem zagranicznym. Także system bankowych kredytów należy ocenić jako niesprawny (odsetki wynoszą zazwyczaj 29% w stosunku rocznym).

Biurokracja rosyjska może doprowadzić do pasji. „Nie ten kraj, co trzeba, nazwali Hondurasem - należało Rosję” – tę nieco surrealistyczną uwagę wygłosił nowosybirski przedsiębiorca po wielogodzinnych, zakończonych niepowodzeniem  rokowaniach w urzędzie, gdzie próbował załatwić nieskomplikowaną sprawę. Szczególnie uciążliwi są urzędnicy starszego pokolenia, którzy nie wyzbyli się nawyków z poprzedniej epoki. Wśród młodej generacji daje się zauważyć zmiana sposobu myślenia i postrzegania świata.  Pomimo deklarowanego przez prezydenta Putina zielonego światła dla małego i średniego biznesu  rejestracja działalności gospodarczej w Rosji to wydatki rzędu kilkuset dolarów i kilka tygodni oczekiwania na skompletowanie dokumentów! Procedura jest na tyle zawiła, że zazwyczaj sprawę powierza się prawnikom.

To są rosyjskie realia roku 2002, ale proszę się nimi nie zniechęcać! My, ałtajscy Polacy, drogę tę przeszliśmy, posiadamy doświadczenie i pomożemy każdemu, kto będzie na tyle odważny, by wstąpić na ścieżkę syberyjskiego biznesu! 

W Rosji wielką rolę odgrywają kontakty osobiste. Wynika to z charakteru Rosjan: ważne jest to, aby mieć czas dla rosyjskiego partnera, zjeść z nim obiad czy kolację, pomówić nie tylko ściśle o interesach, ale także na inne tematy.  Nie spotyka się ze zrozumieniem pośpiech, brak wyrozumiałości, demonstrowanie wyższości. 

W Polsce nadal pokutuje fałszywy obraz rynku rosyjskiego. Takich kompleksów pozbawieni są za to niektórzy inwestorzy zachodni. Działają oni jednak przeważnie w europejskiej części tego wielkiego kraju (Moskwa, Sankt-Petersburg, enklawa kaliningradzka). Tymczasem właśnie Syberia ma szansę być nową bramą handlową Rosji. W tej chwili widoczna na niej jest w pierwszym rzędzie działalność firm niemieckich, japońskich i amerykańskich. 

Pierwszych Polaków na Ałtaju kroniki odnotowują dopiero w XIX wieku, jest to zatem obecność opóźniona w stosunku do innych obszarów Syberii. W Barnaule, Bijsku i Gornoałtajsku znajdują się stosunkowo liczne i wartościowe środowiska polonijne. Łącznie liczbę ałtajskiej Polonii można szacować na 2500 osób, choć w centrach narodowych zrzeszone jest jedynie ich 10%. Nie jest to wielkość imponująca w stosunku do innych regionów Syberii, ma jednak swoje znaczenie. W ciągu ostatniego roku ich prestiż znacznie wzrósł. W Bijsku i Barnaule aktywnie działają polskie centra narodowe. Przede wszystkim, nawet na tle innych ośrodków polonijnych w Rosji, wyróżnia się centrum w Bijsku, od jesieni ubiegłego roku kierowane przez nowy zarząd. Prowadzi ono m.in. systematyczną naukę języka polskiego, której efekty już są widoczne.

Strategia przyjęta przez kierownictwo bijskiego centrum Polskiego jest zorientowana na przyciągnięcie na Ałtaj polskiego biznesu z równoczesnym prowadzeniem aktywnej działalności statutowej, czyli organizacji przedsięwzięć kulturalnych, które wyraźnie akcentują obecność Polonii. Już dotąd zrealizowane projekty i obecność na Altaju wspomnianych misji gospodarczych sprawiły, że władze i społeczeństwo ałtajskie przestały postrzegać polskich Sybiraków jako zjawisko marginalne. Z pozostałych działań można wymienić doprowadzenie do współpracy pomiędzy Uniwersytetem im. Szukszyna w Bijsku i Kolegium Karkonoskim w Jeleniej Górze oraz przygotowanie do wymiany wystaw pomiędzy muzeami ałtajskimi i polskimi. Jednocześnie w Polsce trwają prace nad rejestracją Fundacji Ałtajskiej.

Syberia nie powinna jawić się tylko jako padół cierpień i łez; nie wolno zapominać o martyrologii, ale przecież i w czasach, gdy miała ono miejsce, na Syberii właśnie wyrastały fortuny działających tam Polaków – przemysłowców i kupców, którzy najczęściej trafili tu jako zesłańcy. Do legendarnych należał majątek Alfonsa Koziełł-Poklewskiego, syna zesłańca, jeden z największych w Rosji drugiej połowy XIX wieku, jak pisał Ksawery Pruszyński: „na pewno zaś największy z tych, jakie w nowoczesnych czasach zrobił Polak”. A przecież ci przedsiębiorcy byli całkowicie pozbawieni pomocy ze strony ojczyzny, bowiem wówczas Państwo Polskie nie istniało! Dziś zapleczem Sybiraków jest niepodległa Rzeczpospolita Polska, która powinna z kolei najefektywniej spożytkować możliwości i szanse, jakie stwarza istnienie syberyjskiej Polonii.    

Nie są syberyjscy Polacy jakimś żywym skansenem – to ludzie z krwi i kości, nierzadko wykształceni i utalentowani. Ich umiejętności, właściwie wykorzystane, mogłyby przynieść pożytek pracodawcom z Polski inwestującym na Syberii i, rzecz oczywista, poprawić sytuację ekonomiczną samych sybiraków. 

Należy także przełamać stereotyp Polaka ze Wschodu wiecznie wyciągającego rękę o pomoc. Istotnie, są na Ałtaju rodziny polskiego pochodzenia żyjące źle albo bardzo źle i jest ich dużo. Otrzymują pomoc zwłaszcza ze strony Kościoła katolickiego. Realne wsparcie ze strony polskich organizacji zajmujących się pomocą dla rodaków na Wschodzie jest niewielkie. Okolicznościowe imprezy promujące Polskę bijczanie zorganizowali własnymi siłami, podobnie jak cały szereg pozostałych inicjatyw, które odbiły się szerokim echem w miejscowych mediach. 

Należy wspomnieć jeszcze o Ustawie o repatriacji, choć jej funkcjonowanie – o ile w ogóle można tak powiedzieć - rodzi wątpliwości. Polak z  Bijska w sile wieku, posiadający atrakcyjne kwalifikacje zawodowe, zwracał się do 50 gmin polskich z prośbą o stworzenie mu szansy na osiedlenia się w kraju przodków zgodnie z możliwościami, które daje wspomniana ustawa. Odpowiedziała tylko jedna gmina informując, że przyjmuje akurat rodzinę repatriantów polskich z Kazachstanu.

Z drugiej strony obserwuje się drenaż mózgów, co zresztą jest zjawiskiem ogólnorosyjskim.  Z ałtajskich Polaków  pochodzi dziewięciu studentów, którzy obecnie uczą się w polskich uczelniach. O ile wiem, żaden z nich nie zamierza po studiach wracać do Rosji. Dodać trzeba – na ałtajską czy w ogóle syberyjską prowincję rosyjską, taką, jaką jest ona obecnie. Gdyby posiadali perspektywę otrzymania atrakcyjnej, godziwie opłacanej pracy, ich życiowy wybór mógłby być inny. Takie przypadki powrotu do ojczyzny po ukończeniu zachodnich uniwersytetów zdarzają się na przykład wśród Rosjan o wykształceniu informatycznym. Rozwijająca się branża komputerowa oferuje im naprawdę wielkie możliwości.  

Jakie będzie jutro polskiej przedsiębiorczości na Syberii, jakie będą losy syberyjskich Polaków – zależy od nas wszystkich. 

Wojciech Grzelak 

 

  Counter