|
Podróżą w czasie można by nazwać ośmiodniową
wycieczkę Polonii z Tyrolu do Avignon, potem do Figueras i
Barcelony, którą odbyliśmy w sierpniu 2007 roku.
Zanurzyliśmy się w przeszłość zaraz na początku, zwiedzając
średniowieczną siedzibę papieską, chodząc po krużgankach
papieskiego pałacu. Chociaż jej przedsmak mieliśmy już w
ruinach zamku Les Baux, górującego nad Prowansją. Po
wieczorze, spędzonym w nastrojowym starym mieście Avignon,
nastąpiło drugie zanurzenie - tym razem w świat sztuki. To
muzeum Salvador´a Dali w Figueras, z jego znakomitymi
wizualnymi zabawami.
I zaraz potem Barcelona, światowa stolica
architektury, z udziwnioną, ale zawsze interesującą i
niecodzienną sztuką Antonio Gaudi’ego. Barcelona stała się
dzięki niemu Mekką architektury, ale niestety
ostatnio, także Mekką
złodziei, którzy są jak gdyby wszechobecni w tym mieście. To
oni z tak urokliwych miejsc
jak "Parc Güell" czy też "Las Ramblas"
przywołują nas do
rzeczywistości.
I tak, gdy
barcelońska
przygoda dobiegła
końca,
znaleźliśmy
się znów
we Francji, w jednym z najpiękniejszych miast Prowansji, pełnym
uroku Montpellier. Szkoda, że mogliśmy tam być tak krótko.
Mimo nie zawsze miłych doświadczeń,
znakomicie zgrana grupa wycieczkowiczów z Tyrolu,
Vorarlbergu, z Zurichu,
z Wiednia, z Monachium oraz z Polski wróciła w
czas teraźniejszy w znakomitym nastroju, choć na niektórych
twarzach widać było już trudy intensywnej podróży, nie tylko
czasie, ale i w przestrzeni.
Adam Dyrko,
wrzesień 2007 |
Unsere achttägige Reise führte insgesamt
46 erkundungsfreudige Personen (aus Vorarlberg, Tirol,
Wien, München und Polen) zunächst nach Avignon, dann
Figueres sowie Barcelona und abschließend nach
Montpellier. Gleich am ersten Tag folgten wir dem Pfad
in die Vergangenheit mit unserer Besichtigung der
Schlossruinen „Les Beaux“, die nicht nur durch ihre
einzigartige - über der Provence emporragende - Lage
bestachen sondern uns auch mittels diverser
Ausstellungsstücke, wie etwa einem Katapult, an den
damaligen Schauplatz des Geschehens zurückbeförderten.
Als ob die Zeit im Mittelalter stehen
geblieben wäre, fanden wir uns danach im „Palais du Pape“
wieder. Umgeben von gigantischen Sälen, deren Wände von
unzähligen Bildern geziert wurden, forschten wir eine
Weile später den Weg zu seiner Terrasse aus, die uns
einen herrlichen Ausblick auf die malerische Altstadt
von Avignon gewährte. Diese wurde dann sogleich der
Programmpunkt des bevorstehenden Abends.
Am nächsten Tag tauchten wir ab in die
Welt der Kunst usw. im Museum von Salvador Dali in
Figueres: die Vielzahl der dort präsentierten
surrealistischen Gemälde sowie auch das von Betoneiern
gekrönte Gebäude machen dieses Denkmal Dalis zu einem
Gesamtkunstwerk.
Danach führte uns unsere Reise weiter
nach Barcelona - eine Stadt geprägt von reizvollen
Kontrasten zwischen Tradition und Hypermoderne sowie ein
Mekka der Architektur, dank Antonio Gaudi. Auch wenn
unsere Sightseeing-Tour kurzzeitig von zwei Diebstählen
getrübt wurde, machten die Besuche (u.a.) im Museum „La
Perdrera“, sowie „Parc Güell“, Sühnetempel „Segrada
Familia“, am Markt „La Boqueria“ oder spätestens in
einer original katalanischen Bar auf der „Las Ramblas“
wieder einiges wett.
Der letzte Stopp war Montpellier in der
Provence. Wir flanierten den von Musikanten und
Creperien gesäumten Hauptplatz entlang, ergründeten die
schmalen Seitengassen und einige versuchten sich am
Markt im Feilschen „en francais“.
Nach einer viel zu kurzen Nacht (mit
ausgiebigem „Cha, cha, cha“), in der wir alle eine sehr
gelungene Woche Revue passieren ließen, traten wir
wehmütig die Heimreise an.
Beata Wasilewski, September 2007 |