|
Rok Polski - wiosna |
||||
|
Jeszcze nie tak dawno było całkiem biało. Teraz śnieg topnieje, zima żegna się z nami. Dla wielu czas roztopów przychodzi zbyt wcześnie, żałują, że zima mija i jak zwykle, przyjdzie nowa pora roku. Miejsce zimy zajmie wiosna.
Cieszę się na myśl o tym. Wyobrażam sobie, jak wiosną
zakwitają drzewa i jak wdycham wiosenne
Magia czasu Wielkanocy Wiosna to czas Wielkanocy i od niedzieli Kwietnej, Białej lub Palmowej, jak ją różnie nazywają w różnych częściach kraju, zaczynają się uroczystości z nią związane. Do starych zabiegów magicznych należało łykanie w Palmową Niedzielę bazi wierzbowych, co miało zapewnić zdrowie. To pozostałości po pogańskim zwyczaju związanym z powitaniem wiosny. W Palmową Niedzielę zanosi się do kościoła “palmy”. Ozdabia się je gałązkami drzew, suszonymi kwiatami, które były kolorowane i układane w kunsztowne wzory. Wierzono, że w domu, w którym jest poświęcona palma nie mogą siedzieć wiedźmy a palma chroni przed gromami w czasie wiosennych i letnich burz. Drobne kawałki palmy dodawano również do ziemi podczas sadzenia kartofli i wysiewania pierwszego owsa w celu zapewnienia obfitych zbiorów. Od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty w kościołach milczały dzwony. Posługiwano się w tym czasie wyłącznie drewnianymi kołatkami ku ogromnej uciesze młodzieży, która biegała po ulicach z drewnianymi grzechotkami i robiła ogromnie dużo hałasu. Takie bieganie z grzechotkami miało poza zabawą symbolizować przepędzanie Judasza. Nadchodzi wreszcie długo w czasie postu wyczekiwana Wielka Sobota. Zarówno na wsi, jak i w miastach, zanoszono i nadal podtrzymuje się tę tradycję, do kościoła jaja lub pisanki oraz sól, które po poświęceniu kładziono na świątecznym stole. Jajko jest prastarym symbolem życia. Nic więc dziwnego, że króluje na stołach wielkanocnych, gdyż, jak wspominałam, Wielkanoc jest symbolem budzącej się do życia przyrody. Pisanki , kraszanki
W naszej tradycji szczególną rolę odgrywają pisanki,
jaja ugotowane na twardo, barwione i bogato zdobione. Dawne i obecne
pisanki są prawdziwymi dziełami sztuki ludowej. Szczególnie chętnie
barwiono je na kolor czerwony, który ma ochronne i magiczne znaczenie.
Czerwone pisanki ponoć skutecznie pomagały w sprawach sercowych. Na
kresach wschodnich istniał zwyczaj, że kobiety wiejskie obdarowywały
księdza pisankami i jajami. Zanotował to pewien Francuz Guillaume de
Beauplau w XVII w. i tak opisał ten obyczaj: Wielki Tydzień i wielkanocny stół W Wielkim Tygodniu największy ruch panował zawsze w kuchni, z której dolatywały smakowite zapachy, by na koniec rodzina zasiadła przy świątecznym stole. Każde śniadanie wielkanocne rozpoczyna się do dziś wśród Polaków od dzielenia się święconym jajkiem i składania sobie wzajemnie życzeń. Na stole pyszniły się pieczone baby i mazurki, które swój pierwowzór mają przypuszczalnie w “słodkiej kuchni” tureckiej. Dawniej dobre gospodynie posiadały często kilkadziesiąt przepisów na tradycyjne mazurki, którymi niechętnie się wymieniały. W jednej ze starych książek kucharskich znalazłam opis wielkanocnego śniadania u księdza Sapiechy w Dreczynie w czasach króla Władysława IV. Przeczytajcie Państwo uważnie a najlepiej ze dwa razy. Na stołach “stały cztery przeogromne dziki, tyle ile jest części roku. Każdy dzik miał w sobie wieprzowinę, szynki, kiełbasy, prosiątka.Kuchmistrz najcudowniejszą pokazał sztukę w upieczeniu całkowitym tych odyńców. Stało tam też dwanaście jeleni, jak mamy dwanaście miesięcy w roku, upieczonych, ze złocistymi rogami. Nadziane były rozmaitą zwierzyną, zającami cietrzewiami. Naokoło poustawiane były ciasta sążniste, tyle ile tygodni w roku, to jest pięćdziesiąt dwa, całe cudne placki, mazury, żmudzkie pierogi, a wszystko ozdabiane bakaliami. Nadto było 365 babek, to jest tyle, ile dni w roku. Co zaś do napitków to były cztery puchary, czterech pór roku, napełnione winem od króla Stefana.
Tandem 12 konewek srebrnych z winem po królu Zygmuncie to
12 miesięcy. Tandem 52 baryłek także srebrnych to 52 tygodnie i było w
nich wino cypryjskie, hiszpańskie i włoskie. Dalej zaś 365 gąsiorów z
winem węgierskim, oraz tyle gąsiorków, ile dni w roku. Krakowska Rękawka W wielkanocny wtorek ludność Krakowa przenosiła się na wzgórze na Krzemionkach i bawiła się na “rękawce”. Na górze zbierali się mieszczanie i rzucali biedocie resztki święconego. Trudno jednak wyobrazić sobie Wielkanoc bez dyngusa śmigusa. W Poniedziałek Wielkanocny woda lała się strumieniami, wiadrami, wszystkim, co miało dno i było duże. Jeśli było mało, to wrzucano “ofiarę” do rzeki czy stawu. Zwyczaj ten ma swoje korzenie w czasach pogańskich. Woda była podobnie jak jajko symbolem życia. Najpierw młodzieńcy oblewali panny, a na następny dzień panny oblewały kawalerów. Ta z dziewcząt, której nie oblano wiadrem wody albo nie wrzucono do rzeki czy stawu czuła się obrażona. Traktowano jednak ten “mokry zwyczaj” jako żart, na który można sobie było pozwolić wyłącznie w stosunku do równych sobie. Wiosna rozbuchała się już na dobre. Zaczął się czas zachwytu roślinami, tymi małymi cudami z sadzonek, nasion, cebulek i kłączy. Czas zachwytu nowym życiem na ziemi. Życzę Państwu tej wiosny tego zachwytu, który ciągle przerasta nasze oczekiwania. Halina Godecka |
||||